Łączna liczba wyświetleń

piątek, 11 sierpnia 2017

Len,koronki i...LAWENDA






To bardzo zacne zestawienie.Ponadczasowe.I przyznacie,że piękne:)
Mimo,że w moim ogródku,mam tylko klika krzaczków lawendy,to w tym roku obrodziła tak pięknie,że udało mi się zasuszyć kilka bukiecików,a z reszty zrobić olejek,domowe mydełka i poduszeczki z pachnącym suszem.Wspaniały lawendowy aromat potrafi działać cuda:)




































Zrobiłam też ostatnio małą serwetkę na szydełku.Wypadałoby ją wykrochmalić,ale jeszcze się waham,bo niektórym serwetkom służy  naturalność.Czasami zostawiam je w takim surowym stanie:)






















Nie krochmaliłam także tych malutkich szydełkowych motywów.Za pomocą niteczki przymocowałam je do lnu,dzięki czemu nabrały kształtu.Poduszeczki wypełniłam lawendowym suszem.Pachną obłędnie!















A na koniec wyskrobałam jeszcze takie maciupeńkie  scrapuszko,oczywiście też jest w lawendowym klimacie.Notesik był zwykły,biały.Pomalowałam okładkę farbą akrylową w kolorze beżowym,by nadać lekko lnianego charakteru:)Następnie pobieliłam białą farbą.Udekorowałam kwiatuszkami z foamiranu i odrobiną mchu.Prawdziwej suszonej lawendy również nie mogło tu zabraknąć:)

























            Scrapuszko zgłaszam na wyzwanie bloga Przyda-się.pl








                                                               Miłego weekendu:)
                                                                          Ada:)

10 komentarzy:

  1. O rajuśku jak tam pięknie lawendowo u Ciebie.:) Mola pewnie nie spotkasz :) Scarpuszko słodkie :) Powodzenia w wyzwaniu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Śliczne lawendowe cudeńka. Też kocham te kwiatuszki - za zapach, za kolor, za skromność:)
    Miłego weekendu Ada!

    OdpowiedzUsuń
  3. cudnie tu u Ciebie :) u mnie zaś z powodu suszy lawendy jak na lekarstwo, i kwiatuszki małe takie wyjątkowo...podziwia więc z tym większą uwagą Twoje wspaniałości!

    OdpowiedzUsuń
  4. Prześlicznie, przecudnie tu u Ciebie :) ach, jak ja Ci zazdroszczę możliwości sadzenia i zbierania lawendy... u mnie na czwartym piętrze raczej nie mam takich możliwości :D:D
    Wspaniałe rzeczy stworzyłaś, choć moje mieszkanie jest raczej nowoczesne to KOCHAM taki klimat - naturalny, z delikatną koronką, z lawendą, trochę drewna w tle, jasne kolory, własnoręcznie przygotowane cudeńka...
    Twoje fotki to prawdziwa uczta dla oczu :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Aduś lawendowe klimaty,też lubię i to bardzo,chociaą mam lawendę to jeszcze nie robiłam z niej mydełek,ani olejku,ale przepis na olejek poproszę,bo mam szansę na drugi zbiór,to bym coś z niej zrobiła.W zeszłym roku robiłam nalewkę i syropy,ale w domu tylko ja jestem fanką lawendy,więc mam spory zapas :)
    Scrapuszko urzekło mnie i to bardzo,robisz cudeńka,co za smak i elegancja:) Podzielam zdanie że niektóre serwetki nie lubią być naciągane i krochmalone :D ,szczególnie te malutkie.Nie próżnujesz maleńkie serweteczki obłędne,a poduszeczki z lawendą...pomysł zabieram,cudne
    Przesyłam same ciepłe myśli na każdy dzień ,buziak :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo lubię zapach lawendy, zawsze mnie uspokaja. W tym roku było jej sporo! Pięknie się komponuje z koronkami. Serwetka jest urocza! Nie jestem fanką krochmalenia na sztywno, podoba mi się taki naturalny wygląd. No a Twoje scrapuszko Adusiu jest prześliczne. Ściskam Cię serdecznie i bardzo mocno :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetnie wykorzystałaś lawendę;) Podobają mi się jej kwiatki i ogólny wygląd ale jakoś nie mogę przekonać się do zapachu;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Och, śliczne, wszystko śliczne! Od góry do dołu! :)) Poduszeczki muszą cudnie pachnieć. Z krochmaleniem mam tak samo, dlatego jeśli krochmalę, to delikatnie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Piękny klimat pachnący lawendą, wszystko świetnie skomponowałaś Aduś, maleńki notesik jest uroczy, takie podusie z naturalnego lnu miała też moja babcia w swoich szafach, pachniały zawsze obłędnie i długo ten zapach się utrzymywał i przenikał wszystkie rzeczy, jakie w nich trzymała. I serwetki też kochała, zawsze były krochmalone i suszone na prześcieradle, do którego skrupulatnie przypinała szpilkami rąbek i naciągała, by serwetka po wysuszeniu uzyskała piękny, równiutki kształt. To wszystko pamiętam z dzieciństwa a dzisiaj wspomnienia wróciły dzięki Tobie. Przypomniałam sobie dokładnie cały proces powstawania lawendowych woreczków i moją kochaną Babcię, jak siedzi w swoim ulubionym fotelu i robi na szydełku kolejną malutką serwetkę albo dużą firanę. Dziękuję za ten klimat, dziękuję za wspomnienia :-))) przesyłam dla Ciebie serdeczne uściski i pozdrowienia :-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo:)